Lewińska Maria [Perel] (1933-)
Publicystka, tłumaczka, pisarka, redaktorka.

Lewińska Maria

M. Lewińska. Z archiwum prywatnego M. Lewińskiej. 

Urodziła się 17 sierpnia 1933 roku w żydowskiej rodzinie inteligenckiej. Matka, Idalia (pochodziła z Grójca), była nauczycielką. Ojciec, Marian, przed wojną pracował jako inżynier u Abrahama Gepnera w firmie zajmującej się produkcją kolorowych metali. Po wybuchu II wojny światowej rodzina uciekła przed bombardowaniami do Nowego Pohostu (obecnie Białoruś), gdzie zastały ją wojska sowieckie wkraczające do Polski po pakcie Ribbentrop –Mołotow. Następnie pisarka wraz z rodzicami przeniosła się do Pińska, skąd została wywieziona na Syberię, a później do Uzbekistanu. Na początku 1946 roku rodzina wróciła do Polski. Eszelon przywiózł ich do Wrocławia, gdzie Maria pozostała z matką, natomiast ojciec wrócił do Warszawy, by podjąć pracę w fabryce Norblina. Z najbliższej rodziny nikt nie przeżył Zagłady. Po wojnie urodziła się jej młodsza siostra Anita. Szkołę podstawową i liceum ukończyła Lewińska we Wrocławiu. Następnie matka i córki przeniosły się do Warszawy, gdzie Lewińska podjęła studia na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach rozpoczęła pracę jako redaktorka w dziale literackim Polskiego Radia w Warszawie. W okresie tzw. aliji gomułkowskiej rodzina zdecydowała się na wyjazd do Izraela, który nastąpił w kwietniu 1958. Zamieszkała wraz z innymi przybyszami z Polski w prowizorycznych barakach na obrzeżach Tel Awiwu (najpierw w Jaffie, później w Bat Jam). Przez dziesięć lat pracowała jako nauczycielka literatury w szkole podstawowej, wykładając w języku hebrajskim. 12 kwietnia 1962 roku wyszła za mąż za Henryka Lewińskiego.
Przez wiele lat była związana z polskojęzycznym środowiskiem kulturalnym Tel Awiwu. Działała jako animatorka życia literackiego Polonii izraelskiej. Wraz z Ryszardem Löwem, przy wsparciu Instytutu Polskiego w Tel Awiwie, zainicjowała cykl spotkań Przechowane słowa. Prowadziła stałą rubrykę w tygodniku „Nowiny-Kurier”. Współpracowała regularnie z londyńskim czasopismem „Puls”. W Izraelu publikowała w „Konturach”, a w wolnej Polsce współpracowała z „Rzeczpospolitą”. Opublikowała także kilka artykułów w tygodniku „Wprost”. Twórczość autorki koncentrowała się przede wszystkim na prozie wspomnieniowej oraz eseistyce, podejmującej problematykę pamięci polskich Żydów, doświadczenia życia w Izraelu oraz funkcjonowania języka polskiego w diasporze. Posługiwała się językiem polskim, traktując go jako fundamentalny komponent tożsamości emigracyjnej i medium umożliwiające podtrzymanie ciągłości kulturowej. W swoich utworach dokumentowała realia codziennego życia emigrantów, doświadczenia pokolenia wojennego i powojennego, a także proces kształtowania się polskojęzycznego życia literackiego w Izraelu.
Pisarka nadal żyje i mieszka w Tel Awiwie.

Twórczość [wybór]:
Z moich trzech groszy reszta, Kontury, Tel Awiw 1997.
Gdy w tym kraju wybucha wojna - upał przestaje dokuczać, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 1998 nr 11, s. 17-18.
Emigracji dzień pierwszy, Philip Wilson, Warszawa 1999.
Posuń się, Philip Wilson, Warszawa 2000.
And others, tł. z pol. D. Kuczyńska-Szymala, „Dialogue and Universalism: toward synergy of civilizations” 2001 nr 9/10, s. 43-45.
Mała pani Fajnbaumowa, „Rzeczpospolita” 2004 nr 62, s. A10.
Skradziona tożsamość – recenzja, „Wprost” 2004 nr 35, s. 90.
Kwiaciarka z placu Konstytucji, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2004 nr 10/11, s. 20.
Kwietniowy poranek, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2004 nr 7/8, s. 37.
Taki temat, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2004 nr 14/15, s. 12.
Może morze ci pomoże, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2004 nr 20/21/22, s. 21.
Poetka, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2005 nr 1/2, s. 17.
Wizyta przemiłej Pani, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2005 nr 5/6, s. 15.
Kasztany, daktyle, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2005 nr 16/17, s. 6-7.
Niezdezaktualizowany królik, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2005 nr 18/19/20, s. 17.
Light porozumienie, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2005 nr 23/24, s. 15.
Z maską na twarzy, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2006.
Moje powroty, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2006 nr 12/13, s. 10.
Elka ze Śniatynia, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2007 nr 1/2, s. 7.
Rodzinna historia lęku, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2007 nr 5/6/7, s. 24.
Pod tym samym niebem, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2007 nr 14/15, s. 14.
Przechowane słowa, Instytut Polski w Tel Awiwie, Tel Awiw 2008.
Hotel Akavia, „Miasteczko Poznań: pismo społeczno-kulturalne” 2015 nr 1/2, s. 244-245.
Analfabeci z wyższym wykształceniem, Wydawnictwo Austeria, Kraków Budapeszt Syrakuzy 2016.
Od ławeczki do ławeczki: lektura obowiązkowa dla starszych pań, Wydawnictwo Austeria, Kraków – Budapeszt – Syrakuzy 2020.
Od Adama i Ewy, „Miasteczko Poznań: pismo społeczno-kulturalne” 2025 nr 1/2, s. 149-151.

Charakterystyka twórczości:
Tom Z moich trzech groszy reszta jest zapisem wspomnień, komentarzy obyczajowych i szkiców historycznych. Łączy je doświadczenie polsko-żydowskie widziane „z drugiego brzegu” emigracji, już po osiedleniu w Izraelu, ale z pamięcią na tyle żywą, że powrót do Warszawy czy do polskich sporów o historię uruchamia natychmiast całą sieć odniesień, emocji i pytań o własną tożsamość. To proza świadomie niefikcjonalna. Autorka woli scenę, detal, anegdotę i komentarz niż fabularną konstrukcję. Pierwszy, bardzo znaczący plan tej książki to topografia pamięci. W Wizycie powrót na Okęcie i zimowa sceneria Warszawy otwierają opowieść o mieście młodości, które pozostaje „rodzinne” niezależnie od tego, gdzie mieszka się naprawdę, a zarazem o utracie domu w sensie dosłownym. Budynki, tramwaje, znaki dawnej codzienności działają jak wyzwalacze wspomnień, ale też jak dowody na to, że miniona przynależność nie jest już tożsama z realnym miejscem zamieszkania. Autorka dowodzi, że emigracja nie kończy biografii, tylko ją przestawia. Człowiek zaczyna myśleć równocześnie w dwóch porządkach – ojczyny i kraju osiedlenia – porównuje nastrój, klimat, rytm ulic, a nawet „oświetlenie” w domach, bo Tel Awiw i Warszawa, stolice odległe od siebie, spotykają się w wyobraźni przyjezdnej. W książce tej mocno wybrzmiewa temat „drugiej fazy emigracji”, czyli powolnego oswajania kraju, przejścia od przetrwania do uczestnictwa w kulturze, uczenia się nowego języka, wchodzenia w relacje, które przestają być wyłącznie środowiskową „kolonią z Polski”. Wspomnienie pierwszych lat w Tel Awiwie (bezradność wobec upału, pracy, innego sposobu życia) sąsiaduje z momentami, które „cementują” z ojczyzną osiedlenia, takimi jak doświadczenie wojny sześciodniowej czy późniejszy cień wydarzeń politycznych, przywoływany w szkicu związanym z placem Rabina. Autorka pisze tu o integracji bez łatwych deklaracji. Bardziej interesuje ją proces, w którym człowiek zaczyna nazywać nową rzeczywistość własnym językiem, choć ten język, na przekór wszystkiemu, pozostaje polski. Drugi plan tego zbioru to przywracanie nieoczywistych historii polsko-żydowskiej obecności. Szkic Kibuc na Grochowie wydobywa epizod przedwojennej farmy He-Chaluc przy ul. Witolińskiej jako zapomniane „miejsce początku” syjonistycznej pracy u podstaw, przeciwstawione turystyce nastawionej wyłącznie na martyrologię. W tym wspomnieniu widać ważny rys całego tomu. Lewińska nie pozwala sprowadzić przeszłości do jednego, łatwego scenariusza, ale interesują ją także ślady twórczości, organizacji, codziennej pracy i formowania wspólnoty. Z tym łączy się temat najbardziej bolesny, ale ujęty bez patosu – powojenne losy „dzieci Zagłady” i długie trwanie traumy w życiu społecznym. Opowieść o Stowarzyszeniu „Dzieci Holocaustu w Polsce” ma strukturę reportażowego zbliżenia. Definicja członkostwa, geneza inicjatywy, opis spotkań, a potem pytanie, czy ta wspólnota jest znakiem nieprzepracowania przeszłości, czy raczej dowodem przetrwania i potrzeby rozmowy. Autorka ujmuje tu pamięć jako coś społecznego, krążącego między ludźmi i instytucjami, ale też kruchego, bo zależnego od języka, odwagi i czasu, który nieubłaganie „dobiega sześćdziesiątki”. Osobną jakość wnoszą felietony codzienności izraelskiej dotyczące obserwacji obyczaju, języka, nerwowości miasta. Tekst Nowoczesny furman jest w gruncie rzeczy mini-traktatem o erozji empatii w przestrzeni publicznej. Modernizacja i dążenie do nowoczesności nie usuwają dawnych nawyków dominacji, tylko je technologicznie wzmacnia. Obserwacje codzienności, raz historyczne, raz obyczajowe, mają jednak wspólny mianownik – emigrację jako długie trwanie, a nie pojedynczy epizod.
Emigracji dzień pierwszy podejmuje ten sam temat, ale porządkuje go mocniej w czasie i w sekwencji doświadczeń. Jest to książka z pogranicza wspomnienia, eseju i autobiograficznej kroniki, zorganizowana w ciągu rozdziałów-scen, które układają się w opowieść o emigracji rozumianej jako praca nad sobą, językiem, codziennością i własnym miejscem w świecie. Już pierwsze partie narracji ustawiają dominantę. Emigracja zostaje pokazana jako moment progowy, w którym „tu” nie zdążyło jeszcze stać się domem, a „tam” przestaje być osiągalne i zaczyna działać jak utracony punkt odniesienia. Historyczna alija z lat 1956–1958 zostaje tu opowiedziana za pomocą opisu światła „innego niż w Warszawie”, ostrego skwaru, formalności Sochnutu, pierwszego zetknięcia z językiem hebrajskim, z pismem biegnącym od prawej do lewej, poczucia, że w obcym porządku semiotycznym trzeba „zaistnieć” na nowo. W swojej twórczości Lewińska przedstawia proces aklimatyzacji, utożsamiając jej kolejne etapy z konkretnymi miejscami: cryfy w pardesie, szykuny na peryferiach, Ramat-Awiw („Gomułkowo”), Bat Jam (Córa Morza). W barakach i blokach widać zarówno solidarność, jak i irytację, dążenie do wytworzenia wspólnoty i natychmiastowej jej hierarchizacji. Klimat działa jak dodatkowa instancja wychowawcza. Uczy, że stare nawyki (choćby wietrzenie mieszkania „po polsku”) w nowych warunkach nie tylko nie pomagają, ale szkodzą. Przyroda i infrastruktura stają się elementami „instytucji emigracji”, tak samo realnymi jak ulpan czy Urząd Pracy. W tej narracji ważne miejsce zajmuje życie kulturalne rozproszonej wspólnoty. Pojawienie się Marka Hłaski wśród „mini Polski” ujawnia potrzebę językowej i symbolicznej bliskości, pokazuje też, w jaki sposób wybitna jednostka zostaje wciągnięta w prozę emigranckiego przetrwania. Obok Hłaski obecne są postacie z kręgu kultury popularnej (Natasza Zylska), epizody kabaretowe, próby tworzenia instytucji „u siebie” w obcym mieście. To nie są dekoracje. Kultura pełni rolę protezy domu, zarazem jednak szybko przegrywa z ekonomią życia: rachunkiem kosztów, koniecznością pracy zarobkowej, nostryfikacją dyplomów, codziennym „załatwianiem” spraw. Osobną, bardzo sugestywną warstwą tematyczną jest materialność i obfitość miejsca zamieszkania po niedoborach odczuwanych w kraju urodzenia. Rozdziały o szuku Karmel czy o ulicy Allenby pokazują Izrael jako przestrzeń nadmiaru, który jednocześnie cieszy i zawstydza, bo konfrontuje emigrantów z inną logiką wartości. U Lewińskiej konsumpcja nie jest pochwałą „lepszego świata”, raczej stanowi zapis gwałtownego przestawienia wyobraźni z polskiego doświadczenia braku i reglamentacji na doświadczenie wyboru, a więc także pokusy, snobizmu i nowej zależności od pieniądza. Domknięciem poruszanej w tej książce tematyki staje się wojna sześciodniowa, opisana jako moment gwałtownego i kolejnego przestawienia perspektywy. Lewińska notuje, że dopiero wtedy Izrael przestaje być „na niby”. Lęk i mobilizacja wciągają jednostkę w realną wspólnotę losu, a emigracyjna niepewność na chwilę milknie, bo liczy się elementarna przynależność do miejsca zagrożonego. To mocny akcent, bo nie opiera się na deklaracji ideowej, tylko na doświadczeniu psychologicznym. Wojna nadaje sens temu, co wcześniej było tylko próbą urządzenia się w obcym świecie.
Nieco bardziej pogłębiony portret doświadczenia emigracyjnego znajdujemy w prozie Posuń się. Całość utworu spina temat „przesunięcia” rozumianego dosłownie i egzystencjalnie. W opowiadaniu Cipor Dror – Wolny ptak narratorka mówi: „zaprojektowana na Polskę, już tam nie należę, nadaję się, ale nie należę, tutaj należę, ale się nie nadaję, nie nadaję”. To poczucie nieprzystawania powraca w z pozoru błahych sytuacjach, w odruchach języka, w reakcjach na tłok, upał, tempo miasta. Symbolem staje się autobus, w którym ciała są ściśnięte, a wspólnota jest jednocześnie oswojona i opresyjna. „Przesunięcie” dotyczy także transmisji pamięci. To nie przypadek, że w tym samym tekście pojawia się obraz dziecka, które wychowuje już nie opowiadana przez rodziców bajka, ale telewizja, w tym reportaż wojenny i obraz Zagłady. Dziecko pyta o armię izraelska (Cahal), której „wtedy nie było”, i okazuje się, że historia nie jest przeszłością, tylko emocjonalnym faktem teraźniejszym. Drugą oś zbioru stanowi pamięć żydowska i polska. W opowiadaniu o Elce ze Śniatynia starszy sprzedawca „przenosi” Polskę do Tel Awiwu niemal dosłownie, razem z odtwarzanymi zapachami i rytuałem małego sklepiku. Powodem jego wyjazdu z kraju była przyklejona do szyby antysemicka kartka z napisem „Nie kupuj u Żyda”, która dopowiada sens wyjazdu. Pamięć w tym fragmencie jest zmysłowa i daje pozór oswojenia (aromaty, ciepła herbata, kurz i światło w okienku), ale jednocześnie weryfikuje opowieści o pochodzeniu i demaskuje fikcje asymilacyjne. W Posuń się istotna jest także polityczność codzienności w Izraelu. Teksty o zamachu, o terrorze i o wojskowej mobilizacji nie są reportażem w ścisłym sensie, raczej próbą uchwycenia tego, w jaki sposób przemoc wchodzi w rytm życia codziennego i zawłaszcza język prywatny. Express do Pana Boga podejmuje temat przemocy od strony sprawcy-figury, pokazując mechanikę wytwarzania „narzędzia” i obietnicę nagrody, która ma przykryć biedę, upokorzenie i brak wyobrażeń o innej przyszłości. Autorka nie moralizuje wprost, ale konstruuje narrację tak, by czytelnik widział napięcie między językiem obietnicy a nędzą realności. Tytułowe opowiadanie Posuń się działa jak soczewka całej książki. Scena przedstawia chłopca, który na plaży buduje miniaturowe „państewko”. Inni („Ottonek – świński blondynek”, „wuj Sam”, „niedźwiedziowaty Wasylek”, „Abdalla z paluszkami w brylantach”, „Polcia blondyneczka”) szykanują go i domagają się, by ustąpił im miejsca. Historia ma kształt przypowieści o konflikcie i zawiści, a zarazem odsłania mechanizm wykluczenia. Nie chodzi o brak przestrzeni, bo piasku jest „pod dostatkiem”, chodzi o prawo do centrum, do tego, co już oswojone i zagospodarowane. W finale pada zdanie kierowane do dziecka: „Izrael synku, nie ma rady, posuń się”, co brzmi jak gorzka lekcja realizmu politycznego, ale też jak komentarz do losu emigranta i do losu państwa.
Kontynuacją rozważań o miejscu nowej ojczyzny w perspektywie międzynarodowej jest zbiór opowiadań Z maską na twarzy. Ramą otwierającą tom jest doświadczenie zagrożenia wojennego w Izraelu na przełomie XX i XXI wieku, kiedy w zwyczajnym porządku dnia pojawia się dystrybucja masek przeciwgazowych, zastrzyki z atropiny, dyscyplina kolejki i swoista, twarda, w warunkach zagrożenia, normalność wspólnoty. Symbol „maski” od razu działa tu podwójnie – jako przedmiot z realnego arsenału ochrony i jako znak psychicznej gotowości, która przychodzi niepostrzeżenie, bo po wyjściu z „okrąglaka” (domu) narratorka czuje, że sama zaczyna „nosić maskę na twarzy”. Tematyka wojny nie jest u Lewińskiej przedstawiana w sposób sensacyjny. Bardziej interesuje ją to, jak zagrożenie zmienia człowieka. W chwili próby znikają hierarchie społeczne, a ujawnia się równy, bezimienny wymiar kruchości ludzkiego istnienia. W długich kolejkach po maski stoją imigranci, osoby starsze, matki z niemowlętami, ludzie o różnych kolorach skóry i statusach, a całość zostaje opisana jako wspólnota ćwiczona w cierpieniu, które nie potrzebuje retorycznej oprawy, bo jest „do przejścia”. Na tym tle autorka podejmuje też temat globalnych reakcji na wojny ujawniających się w masowych demonstracjach, łatwych sądach, medialnych deklaracjach. Włącza w narrację własną pamięć pochodów i rytuałów PRL-owskiej mobilizacji, pokazując mechanikę tłumu i propagandy, która potrafi produkować „spontaniczność” jak element scenografii. Pamięć o tych wydarzeniach wydobywa wstydliwą mieszaninę młodzieńczej naiwności, konformizmu i pragnienia przynależności.
Przechowane słowa Marii Lewińskiej to książka o szczególnej temperaturze świadectwa. Nie jest to monografia ani syntetyczna historia, lecz zapis rozmów, sytuacji, anegdot i rozpoznań, które razem układają się w panoramę polskojęzycznego życia literackiego w Izraelu. Autorka pokazuje, że zasobem każdego emigranta okazał się język ojczysty, zwłaszcza wtedy, gdy był narzędziem zawodowym i środkiem porządkowania doświadczenia. Z tej intuicji zrodził się główny temat tomu – polszczyzna jako forma ciągłości w świecie, który gwałtownie zmienia biografie, hierarchie wartości i zwykłą codzienności. Książka odtwarza genealogię polskojęzycznego piśmiennictwa w Izraelu przez pryzmat fal przyjazdów emigrantów z Polski, a zarazem pokazuje, że ten prosty podział natychmiast się komplikuje. Emigracja nie jest tu jednorodnym ruchem, tylko szeregiem „wejść” w Izrael w różnych momentach historycznych i z innym kapitałem kulturowym, inną raną, inną pamięcią Polski. Lewińska przypomina, że „powojenne pokolenie Żydów polskich” długo pozostawało jakby poza zapisem dziejów obu państw. Ich odejście z Polski nie było wystarczająco „widowiskowe” dla pamięci zbiorowej, a w Izraelu oczekiwała ich szybka asymilacja, nieraz bez czasu na zapisanie/utrwalenie własnej opowieści. Dla emigrantów polszczyzna zaczęła pełnić funkcję archiwalną, przechowując „to, co nie zostało odnotowane” i pozwalając wytworzyć własne forum opowiadania o doświadczeniu formacyjnym. Z tej perspektywy łatwiej zrozumieć rozdziały poświęcone Idzie Fink, Irit Amiel czy Miriam Akavii, które wyznaczają oś etyczną tomu. Lewińska przekonuje, że literatura i język mają unieść doświadczenie skrajne. Jednocześnie pojawia się Marek Hłasko, figura z innego porządku, wprowadzająca temat „polskości” niekoniecznie zakorzenionej w misji świadectwa, lecz w literackiej legendzie, w stylu życia, w towarzyskich orbitach, w spotkaniu biografii z miejscem. Ten kontrapunkt poszerza pole tematyczne książki: polszczyzna w Izraelu nie jest wyłącznie językiem traumy, bywa też językiem obyczaju, inteligencji, ironii, sporów światopoglądowych, codziennego komentarza.
Zupełnie inny charakter ma proza Od ławeczki do ławeczki, która została zbudowana na prostym, a zarazem bardzo pojemnym pomyśle. Przestrzeń miejskich alei i ustawionych w nich ławek staje się punktem obserwacyjnym umożliwiającym dobry widok na starość, wspólnotę, konflikty i pamięć. Już w otwarciu narratorka wchodzi w Aleje Króla Dawida, jakby w osobną porę roku i osobną fazę życia. Tempo miasta zwalnia, a rytm przechadzki „od ławeczki do ławeczki” wyznacza miarę kondycji i normalności. Ławka nie jest tu rekwizytem, tylko społecznym instrumentem. Porządkuje relacje, umożliwia rozmowę, plotkę, spór polityczny, a zarazem obnaża hierarchie i lęki, bo w tej mikroprzestrzeni natychmiast widać, kto jest „dzielniejszy”, kto „bogatszy”, kto potrzebuje opiekunki, a kto udaje, że wcale nie należy do „zakwaterowanej na ławeczkach” starości. Najmocniejszym tematem tomu jest starość rozumiana bez sentymentalnej zasłony jako doświadczenie ciała, przyzwyczajeń, obyczajów i społecznej widzialności. Lewińska umie pokazać zmierzch życia w jego codziennym teatrum, w którym gesty bywają i groteskowe, i przejmujące, a oceny moralne rzadko są obiektywne. Dlatego tak często narratorka przywołuje sytuacje, w których „wszyscy mają rację” i dlatego konflikt staje się nierozwiązywalny. Ławki w telawiwskich alejach zbierają ludzi o poplątanych życiorysach i nazwiskach, jednostki o pamięci rozdzielonej między Polskę, Izrael i inne miejsca na świecie. W epizodzie z „człowiekiem trzech armii, trzech nazwisk” narratorka zauważa, że zmiana imion i nazwisk nie musi oznaczać zmiany tożsamości, bywa strategią przetrwania i dostosowania do historii. Z kolei eksponowany motyw ulicy Marszałkowskiej działa jak prywatna oś czasu, łącząca przedwojenną Warszawę, powojenne wchodzenie do „nowiuteńkiego bloku”, a potem Tel Awiw, którego zalążki budowano „na muszelkach” i parcelach losowanych na piaskach. Poprzez konkretne portrety i anegdoty tom rozwija też temat pamięci pokoleniowej. Są tu figury ojca i matki, ciotki, przyjaciółek, dawnych sąsiadów, „mecenasa” opowiadającego własną legendę, koleżanek z emigracyjnej generacji „po sześćdziesiątym ósmym”. W tle stale obecna jest historia XX wieku – wojny, przesiedlenia, Związek Radziecki, powojenne maskowanie żydowskości, powstawanie Izraela, a obok tego przyspieszenie cywilizacyjne, które czyni starość biologiczną i technologiczną (świat „pędzi do przodu”, a urządzenia wymykają się ludzkim kompetencjom).
Twórczość Marii Lewińskiej podkreśla szczególną rangę polskojęzycznej literatury emigracyjnej jako samodzielnego pola doświadczeń, a nie jedynie dopisku do historii krajowej. Autorka pokazuje emigrację od strony praktyk codzienności, dzięki czemu przesuwa uwagę z deklaracji na realne mechanizmy adaptacji, konfliktu i przynależności. Jej książki budują model pamięci, która jest jednocześnie osobista i wspólnotowa, stale negocjowana w kontakcie z historią, instytucjami i zmianą pokoleniową.

Bibliografia przedmiotowa
Archiwa, słowniki:
Hasło: Lewińska Maria, Famulska-Ciesielska K., Żurek S.J., Literatura polska w Izraelu. Leksykon, Wydawnictwo Austeria, Kraków-Budapeszt 2012, s. 101-102.
Monografie, artykuły, recenzje:
Bauman S., Wypominki, „Nowe Książki” 2007 nr 6, s. 70-71.
Famulska-Ciesielska K., Przechowane słowa, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 2009 nr 3, s. 29-30.
Grzela R., [Z moich trzech groszy reszta - recenzja], „Literatura” 1998 nr 7/8, s. 74-75.
Grzela R., Książka o pewnym pokoleniu, „Topos” 2000 nr 2, s. 178-179.
Grzela R., Taniec na własnym weselu, „Literatura” 1998 nr 7/8, s. 74-75.
JW, „Magazyn Literacki” 1999 nr 5, s. 94.
Leociak J., Polscy Żydzi - strategie autobiograficzne, „Nowe Książki” 1999 nr 7, s. 66-67.
Leociak J., Przeżyć kataklizm emigracji [Posuń się” – recenzja], „Nowe Książki” 2000 nr 8, s. 47-48.
Nowacka E., Korzenie pojone goryczą, „Nowe Książki” 1998 nr 9, s. 27-28.
Pakuła Z., Póki my żyjemy, „Miasteczko Poznań: pismo społeczno-kulturalne” 2008 nr 1, s. 30-32.
Pakuła Z., Tu mówi się po polsku, „Miasteczko Poznań: pismo społeczno-kulturalne” 2017 nr 1, s. 63-68.
Wasita R., Spojrzenie z obu brzegów, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 1999 nr 9, s. 19, 26.
Żółciński T.J., [Z moich trzech grosz reszta – recenzja], „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 1998 nr 6, s. 18.
Żółciński T.J., Między Warszawą a Tel-Awiwem, „Słowo Żydowskie = Dos Jidisze Wort” 1999 nr 9, s. 17, 26.

Wywiady:
Dotyk kamienia [rozm. przepr. Krzysztof Masłoń], „Rzeczpospolita” 1999 nr 153, s. DI-DV.
Emigracji dzień pierwszy [rozm. przepr. Joanna Hetman], „Magazyn Literacki” 2000 nr 3, s. 25-28.
Już po emigracji [rozm. przepr. Remigiusz Grzela], „Midrasz” 2000 nr 1, s. 19.
Nie wszyscy byli odwróceni [rozm. przepr. Jan Bończa-Szabłowski, Maciej Starczewski], „Rzeczpospolita” 2002 nr 136, s. A9.
Wsiąkanie w obcość [rozm. przepr. Halina Retkowska], „Aneks Trybuny” 1999 nr 51, s. 3.

Autorka hasła: Krystyna Gielarek-Gorczyca 

Znaki strona www

Finansowanie

Kierowniczka projektu - prof. dr hab. Jolanta Pasterska
Okres realizacji - 20.09.2022 - 20.09.2027
Dofinansowano ze środków budżetu państwa
Instytucja finansująca - Ministerstwo Edukacji i Nauki / Narodowy Program Rozwoju Humanistyki
Wartość projektu - 661 415,00 PLN
Wartość dofinansowania - 661 415,00 PLN

NPRH
UR
MEiN RP

© Coyright 2023-2028 Uniwersytet Rzeszowski - All Rights Reserved
Powstanie strony internetowej sfinansowano w ramach grantu Słownik biograficzny polskich pisarek emigracyjnych 1939-1989 realizowanego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki (moduł „Dziedzictwo narodowe” NPRH/DN/SP/495640/2021/10
Polityka prywatności serwisu polskiepisarkiemigracyjne.pl